Zgasło światło, zapiał kur. I zaczęły się „Dziady”
Było trochę teatru, trochę radiowej magii i przede wszystkim dużo dobrej zabawy. Z okazji Narodowego Czytania sięgnęliśmy po „Dziady” Adama Mickiewicza. Wspólnie przed mikrofonami zasiedli Krzysztof Styś, Jakub Przywoźny i Rafał Firadza.
Wybraliśmy fragment IV części dramatu - moment rozpoczynający „godzinę rozpaczy”. W domu Księdza tajemniczy Pustelnik stopniowo ujawnia swoją tożsamość. Okazuje się, że jest Gustawem, dawnym uczniem gospodarza. Rozmowa szybko zmienia się w pełne emocji spotkanie po latach, a Mickiewicz prowadzi bohaterów między światem realnym i nadprzyrodzonym. IV część „Dziadów” została po raz pierwszy wydana w Wilnie w 1823 roku.
Nagranie było dla nas okazją do wspólnej zabawy tekstem i spróbowania klasycznej literatury w formie teatru radiowego. Za Narodowym Czytaniem stoi jednak znacznie szersza idea - przypominanie najważniejszych dzieł polskiej literatury i zachęcanie do tego, by wracać do nich także poza szkolną ławką.
Akcja rozpoczęła się w 2012 roku z inicjatywy prezydenta Bronisława Komorowskiego. Pierwszą wspólnie czytaną lekturą był „Pan Tadeusz”. Wówczas publiczne czytania odbyły się w 60 polskich miastach i miejscowościach. Z czasem wydarzenie stało się coroczną akcją organizowaną w bibliotekach, szkołach, instytucjach kultury i wielu innych miejscach w Polsce oraz poza jej granicami.
W 2026 roku Narodowe Czytanie odbywa się po raz piętnasty, a jego bohaterem są właśnie „Dziady”. Finał tegorocznej edycji przypada na 5 września.
Wybór Mickiewicza nie jest przypadkowy. „Dziady” należą do najważniejszych dzieł polskiego romantyzmu, łącząc tematykę osobistą, metafizyczną i narodową. Utwór od blisko dwóch stuleci powraca również na polskie sceny. Jedna z najsłynniejszych inscenizacji, przygotowana w 1967 roku w Teatrze Narodowym, zapisała się także w historii politycznej Polski - zdjęcie przedstawienia z afisza stało się jednym z impulsów prowadzących do protestów studenckich Marca 1968 roku.
Dla nas tegoroczne Narodowe Czytanie było przede wszystkim okazją, żeby sprawdzić, jak ponad dwustuletni tekst brzmi przed radiowym mikrofonem. I przekonać się, że klasyka wcale nie musi być jedynie obowiązkową lekturą.
